Sharpie by. Paceful_serenity

niedziela, 25 sierpnia 2013

Chapter 4

Zatrzasnęłam za sobą drzwi i oparłam się o nie plecami, ciężko oddychając po tak długim biegu. Puściłam smycz Coco, która z łoskotem upadła na podłogę, a pies poszedł do kuchni.
Serce łomotało mi w piersi, wysyłając impulsy do całego ciała, z każdą sekundą. Byłam w szoku, krew się we mnie gotowała na każdą, zwykłą myśl o Niallu.
Pierdolony idiota! Nie do wiary, że mógł gadać takie rzeczy tylko po to, żeby mnie zirytować. To prawie niemożliwe, bym była aż tak zła na kogoś. Nie na poważnie... To, co wkurzało mnie jeszcze bardziej, to fakt, że lubiłam go. Nie zakochałam się w nim, co to, to nie! Niemniej jednak... podobał mi się.
Przeczesałam palcami włosy, osuwając się po drzwiach na podłogę, próbując uspokoić walenie serca. Coco zniknął w kuchni, pewnie pił wodę albo coś... Mogłabym wstać, jeśli mogłabym ruszyć nogami....
-Głupi...-Mruknęłam.-Głupi chłopak.
Wyprostowałam nogi, tworząc z nich linię. Zszokowało mnie to, jak opryskliwy może być. Jeszcze sprawiał, że sądziłam, że jest najbardziej naiwnym i wkurzającym człowiekiem chodzącym po ziemi.
-Głupi Niall.- Wzięłam wdech
-Głupie Ray Bany. -Poprawiłam okulary, gdy znów opadły na nos.
-Głupia twarz.- Położyłam palce na podłodze, wyliczając w jakimś obcym rytmie.
-Głupi Sharpie.
-Głupie ubrania.
-Głupia słodkość!
-Głupi on!
Jęknęłam zirytowana i wkurzona tym, jak bardzo bym chciała leżeć w jego ramionach i przytulać się z nim do końca. Po prostu czuć się miło z jego ciepłym zapachem i kochającymi gestami. W tym samym czasie chciałam przejechać go traktorem i użyć jego trupa jako nowego manekina Maybelline.
Leżałam bez ruchu na zimnej podłodze, myśląc o nim bez potrzeby. Wciąż chciałam go pocałować i jednocześnie pobić. Zastanawiałam się, co jeśli jest świadomy swojego wpływu na mnie. Czy używa tego by uzyskać przewagę, czy po prostu robi to nieświadomie...
Powoli zasypiałam na tej podłodze, póki nie wystraszyłam się pukania do drzwi. Chciałam wierzyć, że to moja mama, ale mój instynkt mówił mi co innego. Powoli podreptałam do okna i wyjrzałam przez nie, zobaczyłam wysoką figurę stojącą kawałek od drzwi wejściowych; to był Niall.
Nie miałam jak sobie pomóc, wpatrywałam się z grozą w jego ciało gdy podszedł bliżej, ręce miał luźno opuszczone po bokach. Mogłabym powiedzieć, że był zdenerwowany; całe jego ciało było napięte. Jego usta były wydęte a czoło zmarszczone, gdy wciąż czekał przed drzwiami.
Brzuch mi się ścisnął gdy podniósł pięść i ponownie mocno zapukał, ale jego odwrócone uczucia wróciły na swoje miejsce i powoli, z wahaniem opuścił rękę z powrotem, po czym nerwowo podrapał się po karku. Zrobił tą swoją słodką minkę, zmrużył oczy, zasznurował usta w kwaśnej ekspresji nerwowej. Wyglądał jakby właśnie przełknął strasznie kwaśnego cukierka.
Przeniósł swoją drugą rękę na głowę, powoli mierzwiąc palcami blond włosy. Otworzył usta i wypowiedział kilka słów, których niestety nie mogłam usłyszeć. Zaraz po tym przechylił lekko głowę w bok i potrząsnął nią z dezaprobatą.  Powtórzył te ruchy kilka razy, chodząc przed werandą.
Nie mogłam nic poradzić, ale widziałam jak niewiarygodnie słodki wtedy był; to wyglądało jakby planował co miałby mi powiedzieć.  Kontynuował przebieżkę jeszcze chwilę i skwapliwie spojrzał w róg mojego okna.
Nareszcie, ponownie podszedł do drzwi i powoli podniósł pięść, ze zdenerwowaniem owiewającym jego twarz. Kilka sekund później znów zapukał. Ruszyłam się, opóźniając trochę wszystko, nie chciałam by wiedział, że obserwowałam go przez te kilka minut.
Zanim otworzyłam, wzięłam głęboki oddech. Położyłam rękę na klamce i nacisnęłam ją, starając się przybrać pozbawioną uczuć minę.
-Czego chcesz? - zapytałam oschle
Skrzywił się na moje słowa, wycofując trochę w tył. Przeniósł swoje ręce zza pleców, na przód i przeniósł ciężar na drugą nogę, spoglądając na mnie z dołu.
-Słuchaj... -Zaczął cicho. - Przepraszam.
Wytrzeszczyłam oczy, patrząc na niego przez okulary. Stłumiłam myśl, żeby przytulić się do niego i westchnęłam.
-Taaaak.... Dziękuję Ci, zdecydowanie Ci wybaczam.
-Serio? - zapytał marszcząc brwi.
-Nie, idioto! - Poczułam się źle, tak go traktując, ale należało mu się... Chociaż.... Próbował przeprosić.
-Nie możesz po prostu przychodzić tutaj, świecić oczami i oczekiwać, że powiem, że wszystko OK.
Znów się skrzywił, moja krótka przemowa jakoś na niego wpłynęła.
-Nie jest OK, Niall. Nie wybaczę Ci tego.
-Ale Natalie Ja...
-Przestań.- Przerwałam mu. -Nie musisz nic tłumaczyć. Po prostu... Po prostu idź już. - Powiedziałam, leniwie machając ręką, mając nadzieje, że pójdzie.
Część mnie chciała by został, ale za to ta druga część miała ochotę zrzucić go ze schodów werandy.
-Nie. -Powiedział surowo, sztywniejąc. Otworzył i zamknął usta, wlepiając we mnie wzrok. -Nie odejdę, do póki nie przeproszę a Ty mi nie wybaczysz.
-Boże... Jesteś strasznie uparty. .. -Westchnęłam głośno, po czym oparłam się o framugę drzwi. -Po prostu odpuść, okej? Do póki nie okażesz mi szacunku albo chociaż że jesteś zdrowy psychicznie.- prychnęłam pod nosem. -Nie wybaczę Ci, kumasz?
Pochylił głowę, jednak jakoś mnie słuchał.
-Daj mi szansę. -Jęknął. -Pozwól mi udowodnić, że potrafię być, doszczętnie sympatyczny.
Mało co nie wybuchłam śmiechem.
-Żartujesz sobie ze mnie???
-Nie.
-Co niby miałabym z Tobą robić?!
Mały uśmieszek przebiegł przez jego twarz.
-Więc pozwól mi Cię wyciągnąć z domu. Jeden z moich przyjaciół robi imprezę wieczorem, pójdziesz ze mną?
Stop. Czy on serio zaprasza mnie właśnie na randkę? Właściwie, czy Niall to robi? Boże, chcę po prostu powiedzieć "TAK!" , ale nie mogę mu tego aż tak okazać.
Muszę zostać silna, grać jakbym nie była nim w ogóle zainteresowana. Cholera... Ale ja na prawdę chciałam iść, tak serio to w sumie nigdy wcześniej nie byłam na takiej "nastoletniej imprezie".
Westchnęłam, przedłużając odpowiedź.
-Okej, pójdę. -Uśmiechnął się do mnie szeroko.- Ale nie zrób nic głupiego.
-Obiecuję. -Powiedział chyba zbyt podekscytowany. -Przyjadę po Ciebie o ósmej.
Zanim się zorientowałam, zeskoczył na dół i wszedł do auta, odjeżdżając i zostawiając mnie samą w drzwiach.
Stałam tak przez kilka minut, z klamką w dłoni, opierając się o framugę drzwi. Nie czułam już nawet kiedy uśmiech wpłynął na moją twarz, teraz rósł tylko większy i większy. 
Zamknęłam drzwi z trzaskiem i zaczęłam skakać dookoła, wyrażając moją ekscytację w każdy możliwy sposób. Na szczęście byłam sama w domu;mama pracowała dziś do późna.
-MAM RANDKĘ! IDE NA RANDKĘ Z NIALLEM! -wydarłam się na całą chatę, tak głośno, jak tylko potrafiłam.
Przebiegłam chyba przez cały dom, machając rękami, wyglądając jak jakieś dziecko, które nawpierdzielało się cukru i napadło je ADHD. Śmiałam się jak idiotka, ale to wszystko dla tego, że byłam szczęśliwa.
-R_A_N_D_K_E! - Przeliterowałam krzycząc i tańcząc jak cheerliderka.
Przeskoczyłam do kuchni i oparłam się o blat, łapiąc oddech. Wzięłam kilka wielkich wdechów i wypuściłam powietrze z głośnym świstem, pozwalając ponownie poczuć ta euforię.
Zbliżała się szósta trzydzieści, więc zdecydowałam, że zacznę się szykować. Stanęłam na schodach biorąc ostatni, głęboki wdech, zanim ruszyłam do pokoju. Zrobiłam pierwszy krok i potknęłam się o jakiś niezidentyfikowany obiekt(moja wina, że schody były tak blisko??), wysyłając moje ciało na podłogę. Na całe nieszczęście moje ręce zareagowały za późno i wylądowałam na niej z hukiem. 
Wylądowałam na plecach, robiąc niepotrzebny wiatr. Przycisnęłam rękę do klatki piersiowej, łapiąc oddech. Po tych kilku, ekstremalnie długich sekundach, mogłam nareszcie normalnie oddychać, jednak cały ten wypadek przyprawił mnie o napad śmiechu trwający dobre dziesięć minut.
To niewiarygodne jak bardzo niezdarna byłam. I pomyśleć, że za każdym razem upadałam- co zdarzało się raczej często. Radziłam sobie z tym śmiejąc się z samej siebie przez długi, długi czas. Sądzę, że to było lepsze niż użalanie się nad sobą, nie?
Nadszedł czas. Siódma pięćdziesiąt pięć. Czyli za niecałe pięć minut Niall powinien mnie odebrać. To znaczy, jeżeli będzie na czas, oczywiście.
Spojrzałam w lustro, trzy razy sprawdzając czy wyglądam dobrze. Zostawiłam moje proste włosy rozpuszczone. Zrobiłam sobie mały makeup; pomalowałam rzęsy mascarą, a na powieki nałożyłam trochę cieniu, na usta nałożyłam błyszczyk.
To była raczej impreza dla młodych i... szczerze? Nie wiedziałam czego mogę się tam spodziewać. Więc starałam się wypaść jak najlepiej, zwłaszcza dla Nialla.
Założyłam na siebie jeansową kurtkę, po czym wyjęłam spod niej włosy. Top, który założyłam, luźno wisiał na mojej klatce piersiowej, był na nim naszkicowany ciemny obrazek, przedstawiający czaszkę ze skrzydłami, otoczoną ramką.
Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko stawiłam się, ścigając do nich, ignorując ostry ból na dole moich pleców, gdzie upadłam.
Zwinnie otworzyłam drzwi i zobaczyłam zabójczo przystojnego blondyna, stojącego tuż przede mną, z dłońmi wciśniętymi w kieszenie i znajomymi RayBanami, osłaniającymi jego wzrok przed moimi oczami.
Jego okrągłe wycięcie pod szyją było absolutnie zniewalające, uwielbiałam jego wyrzeźbioną posturę, żaden Tshirt nie mógł jej ukryć. Miał dopasowane, czarne jeansy, dalej ze SnapBackiem w ciemnych kolorach na głowie.  Muszę to powiedzieć... Wyglądał zajebiście seksownie.
-Wyglądasz zabójczo.- Chlusnął pewny swoich słów. Otworzyłam usta, jak tylko wyciągnął do mnie rękę.
Wyszłam z domu zamykając drzwi przy czym zignorowałam jego dłoń.
-Ty też nie wyglądasz źle jak na Ciebie.
Zachichotał z przebiegłym uśmieszkiem na ustach. Obszedł samochód, a ja stanęłam przy siedzeniu pasażera i zajęłam swoje miejsce.
-Byłaś kiedyś na tego typu imprezie?- zapytał, odpalając silnik.
Schyliłam lekko głowę, zanim bijąca czerwień zdążyła wpełznąć na moje policzki.
-Yhm, nigdy.
-Żartujesz?!-Zaczął się śmiać.- Nie pomyślałbym, że dziewczyna jak Ty...
Odwróciłam głowę w jego stronę.
-Dziewczyna jak ja?
Poprawił się na siedzeniu.
-Mam na myśli.... Jesteś na prawdę zgrabna, wiesz... -Ten zniewalający i zawsze tak atrakcyjny, cwany uśmieszek wrócił z powrotem na jego usta, sprawiając, że miałam ochotę je właśnie pocałować.
-Oh...Emm... Dzięki? - Nie wiedziałam co powiedzieć.
Zaśmiał się krótko i wyrzucił z siebie szybkie "Nie ma sprawy"

Muzyka grała o wiele głośniej, niż oczekiwałam i w ogóle niż kiedykolwiek słyszałam. Różne światła i lampy świeciły z okien tego ogromnego domu, poruszając się w różne strony. Ziemia praktycznie drżała, sprawiając że potknęłam się na obcasach gdy szłam z Niallem do drzwi wejściowych.
Czerwone, plastikowe kubeczki były przygotowane na przeciwko trawnika, gotowe by je wziąć, jak to bywało na imprezach takich jak ta.
Dotarliśmy pod drzwi, blondyn otworzył je jednym pchnięciem. Muzyka była głośniejsza niż przedtem, jeżeli to w ogóle było możliwe i drażniła moje bębenki.
-O mój Boże...- Jedynie to zdołałam powiedzieć. Niall spojrzał na mnie, a jego cwany uśmiech rósł coraz bardziej.
-Za głośno?- Krzyknął, ściągając brwi ku woli dobrych manier. Przyłożyłam dłonie do uszu i zaśmiałam się krótko, kiwając głową z potwierdzeniem.
-Będziesz musiała się przyzwyczaić.- Przekrzyczał muzykę.
Przepchaliśmy się przez ludzi, oddalając od siebie pijanych osobników. Dużo osób tańczyło na swój własny sposób, niektórzy tłukli głowami o coś, a inni pozwalali złości wyjść na zewnątrz.
Moja twarz przybrała grymas, ale jakaś inna część mnie zaczynała lubić ten gwar.
Niall chwycił mój nadgarstek, przyciskając nasze ciała do siebie i prowadził nas w stronę tłumu, a jednocześnie parkietu, gdzie część ludzi się całowała. Większa część tańczyła i śmiała się, po prostu dobrze się bawiąc. Takie były moje intencje. Nie chciałam tracić tu czegokolwiek, nie wspominając już o mojej cnocie, która była jedną z tych rzeczy.
-Zatańczymy?-Krzyknął.
-Jasne.- Pokiwałam głową.
Zaczęłam tańczyć, zaraz po nim. Ruszając swoim ciałem w rytmie mocnych basów muzyki. Nie wiem, nigdy nie uważałam się za świetnego tancerza, niemniej jednak, zdecydowanie nie byłam jedną z najgorszych.
Myślę, że mogłabyś powiedzieć, że byłam raczej przeciętna, no, chyba że uważasz inaczej.
Minuty wydawały się lecieć, a ja po prostu byłam obok Nialla, tańcząc, śpiewając i skacząc dookoła, korzystając z absolutnie najlepszego czasu mojego życia. Wypiłam trzy drinki, to wystarczyło bym była troszeczkę podpita. Ale nie byłam pijana i nie zamierzałam być.
Niall, drugą ręką wypił kilka kieliszków wódki. Tańczył szalenie, ruszając biodrami o wiele lepiej niż mogłabym przypuszczać, na irlandzkiego, białego chłopca.
Śmiał się, ciesząc się każdą chwilą, zdawał się zapomnieć o jutrzejszym poranku.

Piosenka się zmieniła i zaczęła lecieć moja ulubiona. Poznałam ją od razu, to był Pitbull i Ne-Yo, jednak zapomniałam tytułu, wszystko co wiedziałam, to ta jedna linijka "Złap kogoś seksownego, powiedz "em, cześć!".".
Zaczął rapować, słowa i wszystko zdawało się wirować dookoła pokoju, każdy śpiewał sam, tańcząc do rytmu muzyki.
Słowa leciały a ja po prostu tańczyłam przy Niallu, zaczęłam się śmiać gdy zawstydzałam go przy tych wszystkich ludziach. On także śpiewał, jego niewyraźny akcent sprawiał że trudno było zrozumieć jego bełkotane słowa.
"Grab somebody sexy, tell "em, hey!"- Każdy krzyczał, śmiejąc się i tańcząc. Oślepiające światła sprawiały, że ciężko było cokolwiek zobaczyć, ale kontynuowałam taniec.
Poczułam czyjeś ramie owijające się wokół moich pleców i  przyciągające mnie bliżej niego. Mogłam poczuć alkohol i nutkę mięty; to był Niall.
Przysunął usta bliżej mojego ucha i musnął je, wysyłając impulsy w dół mojego ciała.
-Hey.- wyszeptał.
Nie wiedziałam co mnie dopadło, może fakt, że Niall właśnie zrozumiał, że byłam...seksowna i to sprawiło, że moje serce zaczęło walić, albo to, że właśnie korzystałam z wolnego czasu, ale przycisnęłam go bliżej siebie.
Obróciłam głowę do jego ucha, szurając ustami po jego żuchwie i odszepnęłam.
-Hey.
Chciałam wpleść palce w jego rozczochrane, blond włosy. Chciałam całować go mocno godzinami, chciałam być jedną z tych par w kącie pokoju, dodając pikanterii tej imprezie.
-Nat...- wyszeptał mi do ucha, jego głos unosił się w mojej głowie. -Chodźmy na górę, dobrze?

środa, 21 sierpnia 2013

:)

Hey. 
Od razu, na wstępie przepraszam, że nie było dosyć długo przetłumaczonego rozdziału, ale mam dużo pracy i nie miałam kiedy tłumaczyć. 
Na całe szczęście już 1/4 następnego, jest przetłumaczona! 
Czwóreczka pojawi się w sobotę :) 
Pozdrawiam! 

Wybaczcie, ale wyjeżdżam i nie dam rady dokończyć czwórki na dziś. Jednak obiecuję, że do poniedziałku zawita ona na blogu. x